Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

Masło orzechowe

Sklepowe masło orzechowe nie dość, że jest drogie, do tego producenci faszerują je ulepszaczami. Podobno jest to jeden z tych produktów, które są niezbędne w domowej spiżarni. Dlatego proponuję zrobić masło orzechowe po domowemu, tak jak robi to mój tata.

Wystarczy zakupić orzeszki ziemne i wrzucić do robota kuchennego i miksować, aż uzyskamy konsystencję, która nam będzie odpowiadać. Orzeszki są solone, więc nie trzeba niczego, absolutnie niczego dodawać. Jest to idealny dodatek do ciastek (pieguski! <3), jak i do kanapek z miodem, zresztą chyba nie muszę tłumaczyć :)






wtorek, 5 lutego 2013

Detoks posesyjny

Przestój tu był niesamowity, ale bezczelnie zwalam winę na sesję! Na szczęście powoli dobiega ona końca, a ja mam wreszcie ciut więcej czasu, by cokolwiek napisać. Tym razem będzie coś z innej beczki; nic stricte o jedzeniu. Mianowicie, detoks posesyjny, czyli kuracja zdrowotno- upiększająca, a wszystko dzięki mojej cudownej współlokatorce- dziękuję!

Od ciągłego siedzenia w książkach zauważyłam, że pogorszyła mi się cera, włosy i nie ma co ukrywać, trochę się przytyło. Najwyższa pora wziąć się za siebie! Zacznijmy więc od trzech cudotwórczych produktów, które pojawiły się na naszym mieszkaniu i paru ich zastosowaniach:

1. Drożdże 

Pół kostki drożdży zalewamy wrzątkiem, czekamy aż przestygnie i pijemy duszkiem, przepijamy sokiem lub wodą. Innej rady nie ma- napój drożdżowy pachnie dość nieprzyjemnie, w smaku nie przypomina niczego zjadliwego, natomiast właściwości drożdży i efekty regularnego picia takiej mikstury są fenomenalne. Jeszcze mała uwaga, koniecznie trzeba zalać je wrzątkiem, inaczej zaczną nam fermentować w żołądku i będzie nieprzyjemnie...
Obserwując moją Katarzynę, po około 3-4 tygodniach stwierdzam, że jej włosy znacznie urosły (ok 3cm), a cera jest nieskazitelna. Drożdże dostają +5

Drożdże świetnie sprawdzają się jako maseczka oczyszczająca cerę. Wystarczy je zmieszać z odrobiną mleka (dosłownie parę kropel, inaczej pocieknie po twarzy), pozostawić do wyschnięcia i zmyć ciepłą wodą.

2. Spirulina

Bardzo zdrowe glony (10x więcej żelaza niż szpinak, 95% przyswajalności białka), aczkolwiek jeśli ktoś chce je spożywać musi mieć naprawdę mocne nerwy (i zniszczone kubki smakowe). Zapachem i smakiem przypominają brudną wodę z rybnego akwarium. Raz spróbowałam- nigdy więcej.

Spirulina natomiast sprawdziła nam się jako dodatek do kosmetyków, wystarczy dodać do szamponu/odżywki i przemyć włosy.

3. Olej kokosowy

Można go wsmarować we włosy i pozostawić przed umyciem nawet na kilka godzin. Wygładza i nabłyszcza włosy, regeneruje zniszczone końcówki- cudo!

Bardzo polecam maseczkę z oleju kokosowego i spiruliny. Mieszamy spirulinę z olejem kokosowym (w proporcjach 1:1), nakładamy na twarz na ok 15min i zmywamy letnią bądź ciepłą wodą. Skóra jest dobrze natłuszczona (idealnie na zimę i silne wiatry), odżywiona. Wydaje się być żywsza, bardziej promienna, nabiera koloru i pięknie pachnie kokosem. O dziwo zapach glonów znika, co jest fantastyczne.


Na koniec jeszcze muszę, wręcz muszę się przyznać- wczoraj pierwszy raz w tym roku poszłam biegać! Z Kaśką rzecz jasna :) i na forum całego cyber świata zobowiązuję się robić to regularnie! Mam nadzieję, że to wyznanie mnie zmobilizuje, inaczej będzie wstyd i żenada! I zbędne kilogramy...

Ratowanie świata zaczynamy od siebie! 
A tutaj jeszcze kilka ciekawostek o oleju kokosowym i spirulinie: